2008-12-04 08:40:26

Moja żona postanowiła, że
malowanie wnętrz będzie odpowiednim zajęciem na najbliższy weekend. Chwytałem się różnych sposobów, by jednak to zaplanowane
malowanie wnętrz odłożyć na później, a najlepiej na wieczność. Potem kombinowałem, jak zniknąć z domu na ten ciężki czas. Ja po prostu nie lubię akcji pod tytułem
malowanie wnętrz. Moja żona jest wtedy bardzo upierdliwa. Wszelkie remonty, nawet głupie chodzenie na zakupy po farby czy
lakiery do drewna kończą się kłótniami i cichymi dniami. Spytałem więc otwarcie, czy chce, aby jakieś
impregnaty do drewna i farby akrylowe rozbiły nasz związek? A co ona mi odpowiedziała? Że jeśli będę jej grzecznie słuchał, to wszystko zakończy się pomyślnie. No więc się zaczęło. Cóż miałem zrobić? Poczłapałem za żoną do marketu budowlanego. Kazała mi iść po odpowiednie...